wtorek, 5 kwietnia 2011

Nowe stare oblicze Linuxa

Ponowne starcie z systemami linuksowymi nastąpiło gdzieś tak w okolicy 2010 roku wtedy to padł mi po raz n-ty windows i miałem tego już serdecznie powyżej uszu. Postanowiłem że poszukam czegoś nowego, czegoś co jest bardziej stabilne no i najlepiej darmowe legalnie, chyba wiadomo o co chodzi.
Wybór miałem duży, ale praktycznie żaden. Czemu tak piszę? Już wyjaśniam.
Otóż jak wiadomo a może nie wiadomo, w tej chwili na świecie najbardziej liczącym się systemem operacyjnym jest Windows w dowolnej odsłonie, system ten znajduje się w około 90% komputerów typu PC, drugie miejsce zajmuje OSX w najnowszej odsłonie czyli system od Steva Jobsa (tego gościa od iPodów, iPadów, iPhonów i innych…), system ten gości jedynie na dyskach twardych użytkowników iMaców wszelakich. Teoretycznie da się go zainstalować na PC ale to tylko dużo zachodu a efekt i tak nie będzie w 100% taki jak na maszynkach Apple z racji niekompatybilności podzespołów. Na iMaca mnie nie stać więc i na system również, także odpada. Pozostały mi  jedynie systemy z rodziny Linux (tak apropo OSX to także odłam Linux ).
Tak na dobrą sprawę moje poszukiwania alternatywy rozpocząłem od wpisania w Google frazy “linuks’, stron wyświetliło mi się mnóstwo, tylko co z tego skoro ja nie miałem bladego pojęcia czego mam szukać, wiedziałem jedynie że chcę zmienić OSa w swoim lapku, po kilku godzinach poszukiwań trafiłem na stronkę o nazwie jakilinux i tam też rozpocząłem poszukiwania jakiegoś linuksa dla mnie.
I w tym miejscu pojawi się dokładne wyjaśnienie czemu to mój wybór był praktycznie żaden. Na stronie jakilinux.org wylistowanych jest mnóstwo dystrybucji linuksa, może więc was dziwić czemu piszę że wyboru nie ma. Jeśli spojrzeć pobieżnie na te wszystkie Mandrivy, Ubuntu, Fedory, Redhaty i inne to można dostać zawrotu głowy od ilości możliwych do pobrania całkiem za darmo!!! systemów, ale diabeł tkwi w szczegółach, jeśli przyjrzymy się tym dystrybucjom bliżej tak z lupą powiedzmy, to okaże się że tak naprawdę te systemy różnią między sobą niewielką dla zwykłego użytkownika wręcz pomijalną liczbą szczegółów, Wszystkie dystrybucje opierają się o jądro systemu które w większości przypadków jest takie samo, więc siłą rzeczy cały rdzeń systemu niezależnie od dystrybucji jest bardzo podobny. Programy w każdej z dystrybucji również niewiele się różnią, w wielu dystrybucjach można znaleźć właściwie te same aplikacje, GUI w każdej z dystrybucji to w zasadzie dystrybucje GNOME, KDE, XFCE i inne, no i wreszcie w każdej z dystrybucji dostępny jest bardzo rozbudowany tryb tekstowy.  Te największe różnice to różnice w szacie graficznej (każda dystrybucja ma swoją własną charakterystyczną), oprogramowaniu dostępnym zaraz po instalacji systemu no i w systemie pakietów dystrybucyjnych.
Pakiety te można by w skrócie określić jako odpowiedniki Windowsowych plików wykonywalnych, instalek mówiąc potocznie, czyli plików z rozszerzeniem .exe. W systemach UNIX takich plików nie ma wcale a wcale, dlatego instalacja oprogramowania w latach przed upowszechnieniem się internetu do najprostszych nie należała, w tej chwili jest dużo prościej za sprawą tych wspomnianych powyżej pakietów.  Podzielimy je na 3 główne grupy w zależności do 3 najpopularniejszych dystrybucji jakie można obecnie znaleźć w sieci.:
  • deb
Pakiety deb to pakiety które można instalować za pomocą instalatora pakietów w środowisku systemów z rodziny Debian
  • rpm
Pakiety rpm to pakiety które można instalować w środowisku systemów z rodziny RedHat, Fedora
  • arch
No i z popularniejszych pozostał arch, pakiety z tym rozszerzeniem można instalować w systemach z rodziny ARCHLinux.
No dobrze, typy “paczek” już mamy, ale skąd wziąć np. takie GaduGadu, w sieci GG jest tylko w wersji na windowsa a nam potrzeba na linucha, no i co począć? Należy tutaj zaznaczyć, że wiele programów windowsowych nie ma po prostu swoich wersji na linuksie. Ale są za to ich odpowiedniki. I np. taki Kadu jest bardzo dobrym zamiennikiem GaduGadu, inne tego typu programy to multikomunikator Kopete, lub znakomity moim zdaniem Pidgin. Te programy można znaleźć w sieci w bardzo prosty sposób, tak jak szukamy programów pod windowsa, czyli googlając .
Ale jest jeszcze prostszy sposób instalacji programów, z poziomu samego systemu nie uruchamiając żadnej przeglądarki (wszystkie popularne przeglądarki są na linuksa jak najbardziej dostępne, czyli Google Chrome, Opera, Firefox), jeśli tylko mamy dostęp do internetu (kto go teraz nie ma?), możemy w szybki i prosty sposób pobrać program z repozytoriów. Repozytoria to bazy programów gotowych do instalcji dla danej dystrybucji, zawierają one zazwyczaj setki jeśli nie tysiące aplikacji pogrupowanych tematycznie. Dzięki takim bazom możemy instalować co tylko nam się zamarzy, i co jest najlepsze zawsze będziemy mieli aktualną wersję oprogramowania, system sam pobierze aktualizacje jeśli tylko będą dostępne. Usługa Windows Update jest w dużej mierze wzorowana właśnie na linuksowym pomyśle czyli repozytoriach, tylko że nie posiada nawet ułamka możliwości tychże baz.
W następnym odcinku opowiem o instalacji wybranej przeze mnie dystrybucji linuksa czyli:Linux Debian 64bit, zapraszam do pobierania a następnie z moim poradnikiem go zainstalujemy.