wtorek, 5 kwietnia 2011

Linuks ...a co to?

Czym dla zwykłego użytkownika jest Linuks?
No właśnie co to takiego ten "linuks", czy to jest system operacyjny czy może jedynie firma która konkuruje z Microsoftem, a może to coś zupełnie innego? Na to pytanie postaram się udzielić zrozumiałej odpowiedzi.


W dzisiejszych czasach wiele mówi się o niezawodności systemów z Pingwinkiem jako maskotką, o ich bezpieczeństwie i "odporności" na wirusy i inne tałatajstwo którego pełno w sieci. Wielu go chwali za niezawodność i szybkość działania, a także za małą zasobożerność (używanie zasobów komputera takich jak pamięć RAM, zużycie procesora tylko do podtrzymania procesów systemowych).
Ja zaczynałem przygodę z Linuchem w czasach dosyć zamierzchłych bo w końcówce lat 90 ubiegłego wieku :P.
To były  czasy szkoły średniej a ponieważ w owych czasach PC-et stanowił synonim luksusu niewiele miałem z nim do czynienia, poza zajęciami z informatyki praktycznie nie miałem styczności z komputerami ani tym bardziej systemami operacyjnymi. Tak się jednak złożyło, że po zakończeniu nauki w technikum naszło mnie na dokształcenie z zakresu informatyki (zawsze mnie to pociągało), na kursie komputerowym po raz pierwszy zapoznałem się z systemami z rodziny UNIX a konkretnie z dystrybucją Linuxa "RedHat". Przede wszystkim byłem wtedy bardzo zdziwiony że wykładowca będzie nas uczył jakiegoś "Linuksa", nie bardzo jeszcze wtedy wiedziałem co to takiego, kojarzyło mi się to pojęcie z makabrycznie skomplikowanymi komendami tekstowymi (których już się osłuchałem przy okazji podstaw pracy w DOSie), no i kompletnym brakiem okienek, co było dla mnie zrozumiałe gdyż myślałem wtedy że to B. Gates owe okienka wymyślił i dzięki temu był jest i może będzie jeszcze długo najbogatszym człowiekiem na ziemi(??). Tak już wtedy Windows najpierw 95 a potem 98 rządziły niepodzielnie a o innych systemach operacyjnych wiedzieli nieliczni. Wracając jednak do moich pierwszych doświadczeń z Linuksem. Otóż wtedy komendy tekstowe to była oczywista oczywistość, nawet w Windowsie "dla bezmyślnych" użytkowników należało znać chociaż podstawowe komendy dosowe, aby móc zrobić nawet tak proste teraz rzeczy jak archiwizowanie danych np. tekstowych. Oczywiście można było sobie już radzić bez trybu tekstowego, ale w Windowsie 95 jak i w późniejszym 98 tryb tekstowy być musiał ponieważ "okienka" to było tylko GUI (Graphical User Interface), wymyślone w celu ułatwienia pracy wszystkim użytkownikom. Jak się okazało okienka zawojowały cały świat. W owych czasach można upraszczając powiedzieć że podobna sytuacja była również w OSach z pod znaku Pingwina, czyli w Linuksie, Tam również królował niepodzielnie tryb tekstowy, na którym można było zrobić wszystko bez odpalania nawet trybu okienkowego, który notabene był i wówczas ba! jako GUI można było sobie wybierać przeróżne interfejsy graficzne był i GNOME i KDE i XFCE. Tyle że na kursie w którym uczestniczyłem włączyć tryby graficznego nie wolno nam było przed dobre 3-4 tygodnie jeśli mnie pamięć nie myli. Po ukończeniu kursu otrzymałem oczywiście dyplom i ... tyle moja droga do zostania informatykiem okazała się ślepą uliczką, ale to już nie jest tematem tego bloga.
W tym miejscu mógłbym napisać "Kilkanaście lat później"...
Mamy rok 2011 a ja znudzony już wszechobecnością systemu z firmy MikroMiękki postanowiłem poszukać jakiejść alternatywy. Ponieważ wiecie już iż z systemami alternatywnymi miałem do czynienia w prehistorii więc mój wybór będzie raczej oczywisty. Zresztą jak to ktoś powiedział innej alternatywy i tak nie ma. Więc wybór mój padł na systemy z rodziny Linuks.
W kolejnych odsłonach postaram się opisać moją drogę ponownego wtajemniczania się w arkana używania systemów linuksowych, no a przy okazji liźniecie troszkę komend tekstowych które bardzo się przydają i wbrew pozorom wcale nie są trudne do zrozumienia.